Ten tekst powinien przeczytać każdy, kto ma styczność z menopauzą. Nie ma znaczenia, czy jest kobietą w okresie przed klimakterium lub w trakcie przekwitania, czy mężczyzną, którego żona, teściowa lub inna bliska kobieta wchodzi w okres menopauzalny. Najnowsze odkrycia naukowe rzucają bowiem nowe światło na znane dotychczas i szeroko propagowane prawdy medyczne o sposobach na łagodzenie skutków klimakterium. Szczególnie na te, które dotyczą hormonalnej terapii zastępczej (HTZ).

Hormonalna terapia zastępcza, określana skrótem HTZ, przez całe dekady była – i nadal jest – uznawana przez wielu za jedyną słuszną drogę do leczenia (!) i łagodzenia objawów menopauzy. Szeroko propagowana i zalecana, ma swoje plusy i minusy. Jak pokazują najświeższe badania – te drugie mogą przynosić poważne skutki.

Hormonalna terapia zastępcza (HTZ) – co to takiego?

Hormonalna terapia zastępcza to – w największym skrócie i najprościej – przyjmowanie preparatów farmaceutycznych zawierających hormony płciowe, mających uzupełnić niedobór tych substancji w ciele kobiety znajdującej się w okresie menopauzy. Po raz pierwszy wprowadzono ją kilkadziesiąt lat temu. Sugestia, że podawanie estrogenów może zapobiec występowaniu objawów menopauzalnych, pojawiała się po raz pierwszy w latach 30. XX wieku. Już dekadę później w Stanach Zjednoczonych do sprzedaży wprowadzono pierwsze preparaty zaaprobowane przez amerykańską Food and Drug Administration (FDA) – instytucję, której zadaniem jest sprawdzać, czy produkty są bezpieczne i nadają się do wypuszczenia na na rynek (1). Wskutek tego ruszyła machina, dzięki której zdecydowana większość kobiet w kolejnych dekadach XX i XXI wieku była zachęcana do stosowania syntetycznych odpowiedników naturalnych hormonów w celu zrównoważenia niedoboru tych drugich. W różnych czasopismach naukowych co rusz publikowano teksty (pojawiają się one nadal i pewnie pojawiać się będą), wskazujące na korzyści wynikające ze stosowania HTZ. Wśród zalewu tego typu prac nieśmiało pojawiały się wyniki badań wskazujące, że hormonalna terapia zastępcza – poza korzyściami – ma również ciemną stronę i może skutkować poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi dla stosujących je kobiet, nawet wiele lat po zakończeniu stosowania preparatów farmakologicznych.

Ciemna strona HTZ

Dokładnie 29 sierpnia 2019 r. w czasopiśmie „The Lancet” – jednym z najbardziej szanowanych, prestiżowych i opiniotwórczych periodyków, w których publikowane są starannie wybrane prace naukowe – ukazały się wyniki badań, z których dowiedzieliśmy się, że stosowanie hormonalnej terapii zastępczej niesie zagrożenie dla zdrowia kobiet (2). Dowiedziono, że HTZ może zwiększać ryzyko rozwoju raka piersi – nawet 10 lat po zakończeniu przyjmowania preparatów hormonalnych! Jest to zatem zagrożenie bardzo długoterminowe. Wyniki tego badania trudno podważyć, gdyż autorzy pracy zadali sobie niebywały trud i przeanalizowali źródła danych od 1 stycznia 1992 roku do 1 stycznia 2018 r. Dostarczyło to informacji o losach wielu tysięcy kobiet z okresu ostatniego ćwierćwiecza. Wyniki dają wiele do myślenia. U 108 647 kobiet po menopauzie rozwinął się bowiem rak piersi – przeciętnie w wieku 65 lat. Z analizy wynika, że aż 51% tych pań poddano HTZ, a hormony przyjmowane były przez okres 10 lat. Istotne jest też i to, że badacze zaobserwowali, iż każdy typ hormonalnej terapii zastępczej – z wyjątkiem estrogenów, które były stosowane dopochwowo – wiązał się z nadmiernym ryzykiem rozwoju raka piersi, a ryzyko to wzrastało wraz z wydłużaniem się czasu stosowania hormonalnej terapii zastępczej i było większe w przypadku preparatów, które zawierały estrogen z progestagenem w porównaniu do preparatów zawierających tylko estrogen. Artykuł wywołał spore poruszenie w świecie naukowym – obecnie figuruje na pierwszym miejscu w wyszukiwarce na liście tekstów naukowych o tematyce HTZ i menopauzy. To niejedyne doniesienie z tego roku, które wskazuje na zwiększone ryzyko rozwoju nowotworu wskutek stosowania HTZ. Naukowcy z Departamentu Dermatologii Uniwersytetu Kalifornijskiego dokonując przeglądu badań, odkryli, że menopauzalna terapia hormonalna zwiększa ryzyko rozwoju raka podstawnokomórkowego u przedstawicielek rasy białej (3). W innym badaniu z tego roku naukowcy przestrzegają przed stosowaniem terapii hormonalnej u kobiet starszych (60+) i będących 10 lat po menopauzie oraz mających cukrzycę typu 2. Powód? Taka terapia może zdestabilizować dojrzałe blaszki miażdżycowe i sprzyjać wystąpieniu epizodów zakrzepowych (4). W jeszcze innym badaniu opublikowanym w 2019 r. odnotowano, że klinicyści powinni bardzo rozważnie podchodzić do ordynowania HTZ z uwagi na ryzyko wystąpienia problemów krążeniowych u niektórych pań (5). Hormonalna terapia zastępcza nie jest zatem dla każdej kobiety.

Alternatywa? Naturalnie w objawy menopauzy

Co mają zrobić panie, u których HTZ stosować nie można, a menopauza dokucza? Albo kobiety, które wybierając ucieczkę przed powiększonym ryzykiem rozwoju nowotworów, rezygnują świadomie z HTZ, choć symptomy klimakterium destabilizują im codzienne funkcjonowanie i relacje z najbliższymi i otoczeniem? Zawsze dobrą opcją jest zwrot w kierunku natury, bo Natura – celowo pisana wielką literą – jeszcze nikogo nie zawiodła. I ma w swojej przepastnej „apteczce” rozwiązania, dzięki którym objawy menopauzy mogą odejść w niepamięć. Te rozwiązania to na przykład fitosterole – zawarte w roślinach składniki, które po dostarczeniu do organizmu stają się prekursorami do wytwarzania estrogenów. My, korzystając z naturalnego skarbca zdrowia, przygotowaliśmy HAPPY WOMAN – suplement diety dla kobiet w okresie okołomenopauzalnym. To naturalna alternatywa dla syntetycznych hormonów. HAPPY WOMAN zawiera ekstrakty aż z 7 roślin bogatych m. in. we wspomniane wyżej fitosterole. I w inne składniki, które znakomicie regulują działanie organizmu kobiety w tym arcyważnym dla niej czasie.

HTZ czy naturalne rozwiązania – tu wybór zawsze indywidualny. Ale korzyści, jakie przynosi Natura, potwierdzone są wielowiekowymi tradycjami i... najnowszymi wynikami badań. Jak choćby wynikami pracy badaczy z Indii, którzy potwierdzili, że codzienna obecność w diecie roślin, ziaren i orzechów – źródeł m.in. fitosteroli – to sposób na zmniejszenie podatności na choroby i zwiększenie szans na przeżycie u pań w okresie menopauzy (6). Lub wynikami opublikowanego w tym roku badania, w którym zwrócono uwagę na wiele korzystnych dla zdrowia, potwierdzonych właściwości soi, m. in. aktywności silnie antyrakowej i działania zmniejszającego negatywne symptomy menopauzy (7) (ekstrakt z tej rośliny jest też w HAPPY WOMAN).

(1) http://www.czytelniamedyczna.pl/2830,dlaczego-warto-stosowac-hormonalna-terapie-zastepcza.html
(2) https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(19)32033-1/fulltext
(3) https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2352647518300273
(4) https://link.springer.com/article/10.1007/s13300-019-00695-y
(5) https://www.mdpi.com/1010-660X/55/9/571
(6) http://www.phytojournal.com/archives/2018/vol7issue1/PartAA/7-1-40-503.pdf
(7) https://link.springer.com/referenceworkentry/10.1007%2F978-3-319-78030-6_4